czwartek, 31 grudnia 2015

Od Aleksa do Olivii

Szliśmy całą noc i pół dnia, aż w końcu doszliśmy do tej dzielnicy.
Było tam dużo piasku, wydawać się mogło że tu nic nie ma, jednak jak się wejdzie wgłąb powalonych budynków, można się zdziwić. Już mieliśmy wchodzić do miejsca, gdzie miał być Marcus, zatrzymał nas jakiś facet, chyba właściciel albo ochroniarz.
- A wy dzieciaczki dokąd? - spytał z dziwnym uśmiechem mierząc nas wzrokiem, chyba był nieźle naćpany.
- Do Marcusa, jakbyś mógł nas przepuścić, bylibyśmy bardzo wdzięczni. - powiedział Tiago uśmiechając się sztucznie.
- Nie wejdziecie, póki któryś z was nie wypije tego. - powiedział wyciągając z kieszeni płaszcza szklaną buteleczkę z jakimś zielonym napojem.
Chłopak odwrócił się w naszą stronę, po czym stwierdził że to będę ja. Wysunąłem się do przodu i chwyciłem buteleczkę. 
- Co to ma być? - spytałem z obrzydzeniem.
- Soczek. - uśmiechnął się podstępnie.
Westchnąłem, nie miałem wyjścia. Wziąłem kilka łyków mikstury, w sumie to nie smakowała tak źle, trochę jak sok arbuzowy. Tiago poklepał mnie po plecach po czym ruszyli do środka a my za nimi. W środku grała głośna muzyka a jedyne światło dawały kolorowe światła.
- Marcus powinien być u góry, w swoim gabinecie, ale nie wiem, zostańcie a ja, Matt i Lisa pójdziemy zobaczyć. Jak by co zatrzymacie go. - zarządził i zniknęli na schodach.
Skierowałem wzrok na lewo i zobaczyłem dziwne rzeczy. Dziewczynę której wypływała krew z oczu, zbliżającą się w naszą stronę.
Położyłem dłoń na ramieniu Olivii.
- Widzisz ją? - spytałem wskazując na dziewczynę.
- Tam nic nie ma. - stwierdziła.
- Jak nie ma? - spojrzałem na nią. - Od kiedy masz... czerwone, nie czekaj, niebieskie włosy? - spytałem mrużąc oczy.
Czułem, jak oczy zaczynają robić mi się czerwone.
- Wiesz co... chyba ten soczek... - nie dokończyłem ponieważ nagle zrobiło mi się czarno przed oczami i upadłem na ziemię tracąc przytomność.

?

Od Olivii do Aleksa

- Czysto -mruknął chłopak wracając do nas- Był jeden ale go sprzątnąłem.
Przeszedł obok Tiago oddając mu latarkę.
- Widzę, że jednak możesz nam się przydać -powiedział zadowolony.
- Przestaje padać -oznajmiła Lisa- Powinniśmy ruszać dalej.
- Racja. Nie ma czasu do stracenia -przyznałam.
Chłopaki ruszyli przodem, a Lisa tuż za nimi. Ja i Aleks wlekliśmy się z tyłu.

?

Od Aleksa do Olivii

Wziąłem w dłoń swój karabinek i zaczęliśmy nasłuchiwać.
- Spadamy... - stwierdził Matt.
Tiago rzucił mu jedynie wściekłe spojrzenie, nagle dźwięki ucichły, chłopak odwrócił się w moją stronę i rzucił mi latarkę.
- Idź zobacz, czy tam nic nie ma.
Skinąłem jedynie głową i ruszyłem w stronę drzwi, otworzyły się ze skrzypieniem, wszedłem powoli do środka. Wydawać się mogło, że nikogo tu nie ma, lecz nagle jeden skoczył mi na plecy i zaczął krzyczeć do ucha. Udało mi się go z siebie zrzucić i bez wahania strzeliłem mu w łeb. Odetchnąłem z ulgą, przyznam że w pierwszej chwili serce mi stanęło. Miałem szczęście że mnie nie ugryzł. Upewniłem się że nikogo więcej nie ma i wróciłem do reszty.

?

Od Olivii do Aleksa

Wyjrzałam na zewnątrz. Woda lała się z nieba strumieniami. Wszędzie słychać było tylko grzmoty i szum wiatru.
- Masz -usłyszałam za sobą głos Aleksa.
Chłopak wyciągał w moją stronę swoją bluzę. Dopiero teraz zorientowałam się, że moja została przy ognisku. Teraz to już nawet nie ma po co wracać.
- Nie trzeba -odparłam odwracając wzrok.
- Nie zimno ci? -spytał przenosząc wzrok ze mnie na ulewę.
- Dobra wygrałeś -mruknęłam chwytając jego bluzę.
Przed nami dość długa droga a mi naprawdę było zimno.
- Cicho! -warknął Tiago- Chyba jakiś się zbliża!
Odruchowo sięgnęłam po broń i podeszłam do brata spoglądając mu przez ramię.

?

środa, 30 grudnia 2015

Od Aleksa do Olivii

- Dzięki. - uśmiechnąłem się ciepło.
- Drobiazg. - odwzajemniła gest.
Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas, kiedy nagle zasnęliśmy. [...] Obudził nas huk, pioruny i deszcz. Musieliśmy szybko znaleźć jakieś schronienie. Wbiegliśmy do jakiegoś starego hangaru.
- Dobra... chyba tutaj poczekamy, mam nadzieję że nie ma tu zombie. - westchnął chłopak i zapalił światło.
Pusto, zero zombiaków, na szczęście.
?

wtorek, 29 grudnia 2015

Od Olivii do Aleksa

- Nie oni po prostu cię nie znają -wyjaśniłam- Chcą sprawdzić czy wytrzymasz. Ostatnio spotykamy samych bezużytecznych ludzi. Dołączają do nas bo myślą że ochronimy ich przed tą plagą. To strasznie wkurza Tiago, bo tacy ludzie nie mają ze sobą ani broni ani jedzenia, więc trzeba oddawać im część naszego ekwipunku no i nie umieją obsługiwać się bronią, więc w walce nam nie pomogą. Takie wkurzające balasty, mówiąc jednym słowem.
- Ja na szczęście mam broń, umiem jej używać, a co do jedzenia, to nie jem zbyt dużo, więc chyba nie będę miał problemu. -zaśmiał się Aleks.
- Raczej nie. Daj im dzień lub dwa. Wpasujesz się do nas.

?

Od Aleksa do Olivii

- Jutro ma być noc spadających gwiazd. - powiedziałem spoglądając na nią ukradkiem.
- Podobno.
Nastała cisza słychać było jedynie skwierczenie drzewa.
- Oni mnie Chyba nie lubią, co? - spytałem ciszej.

?

Od Olivii do Aleksa

Przemierzyłam teren spojrzeniem ukradkiem szukając Aleksa. Na chwilę straciłam go z oczu zajmując się jedzeniem. W końcu zauważyłam, że chłopak leży nieco dalej na ziemi wpatrzony w niebo.
- Ładne prawda? -spytałam spoglądając na gwiazdy migające na tle ciemnego nieba.
- Tak...Lepiej się nimi naciesz póki możesz. Niedługo pewnie ruszymy?
- Niestety. Ale póki co mamy jeszcze czas. -położyłam się obok chłopaka zakładając ręce pod głowę.

?

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Od Aleksa do Olivii

- No mam. - powiedziałem pokazując jej pistolet i kilkanaście granatów. - A gdzie teraz idziemy? - spytałem.
- Trzynasta dzielnica, właściciel, Marco podobno ma mapę. - wyjaśniła.
- Nie wiem czy to prawa, ale podobno mapa jest w trzech częściach. Nawet jak on będzie miał, to pozostaną 2 części do znalezienia...
- Skąd wiesz? - przechyliła lekko głowę na bok.
- Byłem przez kilka dni w szóstej dzielnicy, ludzie gadają.
Szliśmy jeszcze kilka godzin, aż nagle Tiago stwierdził żebyśmy odpoczęli gdyż zrobiło się ciemno.
- Nowy, idź poszukać coś do jedzenia. - rzucił blondyn.
- Czemu akurat on? - spytała dziewczyna.
- Niech się przynajmniej do czegoś przyda. - stwierdził uśmiechając się złośliwie.
- Tiago! - zawołała za nim.
- Daj spokój, pójdę. - uśmiechnąłem się lekko i rozejrzałem dookoła.
- Uważaj.
Skinąłem jedynie głową i ruszyłem przed siebie, wdrapałem się na szczyt jakiś skał i kawałek dalej zauważyłem sad. Zerwałem kilkanaście jabłek, w drodze powrotnej wziąłem też jakieś gałęzie.
- Z ciebie to jednak jest idiota. - stwierdził Matt, o ile się nie mylę. - Jak zamierzasz to rozpalić? - spytał.
Po kilku chwilach, mieliśmy już ognisko.
- Czary mary. - uśmiechnąłem się lekko podając im Jabłka.
Położyłem się gdzieś z boku, kierując wzrok na rozgwieżdżone niebo.
?

Od Olivii do Aleksa

- Uuuu...-jęknęłam- U nas zjadło tylko jedną dziewczynę. Siostrę Matt'a -wskazałam na ciemnowłosego chłopaka idącego na przodzie. Teraz chce się zemścić.
- Macie jakiś trop...Cokolwiek?
- No...nie -przyznałam- Nie wiemy gdzie szukać, więc szukamy wszędzie. Czekaj -przystanęłam na chwilę- Masz broń?

?

Od Aleksa do Olivii

- Po co nam on? - spytał jeden z chłopaków.
- Wiesz, że im nas więcej tym lepiej. Szybciej uda nam się znaleźć tą przeklętą mapę i te lekarstwo. - stwierdziła.
- Ma rację. - przyznał jej brat. - Dobra, szkoda czasu, chodźmy.
Wszyscy skinęli zgodnie głowami i ruszyli przed siebie. Trzymałem się bardziej z tyłu, oglądając się co chwilę za siebie jak i na boki. Nagle koło mnie zjawiła się Olivia.
- Od początku byłeś sam? - spytała.
- Na początku z kolegą i jego dziewczyną, pozjadali ich. - westchnąłem.

?

Od Olivii do Aleksa

- Olivia -uścisnęłam dłoń chłopaka- Skoro jesteś tu sam to może dołączysz do nas?
- Do was? -spytał rozglądając się.
- Chodź -pociągnęłam go za sobą przez podwórko.
Weszliśmy za róg i stanęliśmy twarzą w twarz z z moją trzy osobową grupką.
- To mój brat Tiago, jego kumpel i koleżanka. -przedstawiłam moich towarzyszy- A to Aleks.

?

Od Aleksa do Olivii

Podniosłem ręce w geście obronnym, gdy dziewczyna opuściła broń, ja opuściłem ręce.
- Nie sądziłem że spotkam tutaj jeszcze kogoś żywego. - stwierdziłem.
- Jest nas więcej. Jesteś sam? - spytała rozglądając się dookoła.
- Jak widzisz. - wzruszyłem lekko ramionami. - Aleks. - przedstawiłem się.

?

Od Olivii do Aleksa

- Szybciej! -jęknęłam skradając się wzdłuż ściany jednego z budynków.
- Nie ma ich tu jeszcze. -usłyszałam za sobą głos- Po co te podchody?
Wychyliłam głowę za róg i stwierdziwszy, że jest bezpiecznie dałam ręką znak by poszli za mną.
- Jak ci nie wyżrą mózgu będziesz mi wdzięczna -burknęłam.
- Dobra, dobra....Czekaj...tam coś jest? -wskazała ręką na płot po drugiej stronie podwórka.
Spojrzałam w tamtą stronę. Rzeczywiście widać było czyjeś cienie.
- Poczekajcie tu.
Ruszyłam cicho w tamtą stronę i bezszelestnie otworzyłam furtkę. Wzięłam głęboki oddech po czym wyskoczyłam na drogę i wymierzyłam broń w....jakiegoś chłopaka.
- Yghh....-burknęłam pewna, że spotkam tu zombie.

?