Wziąłem w dłoń swój karabinek i zaczęliśmy nasłuchiwać.
- Spadamy... - stwierdził Matt.
Tiago rzucił mu jedynie wściekłe spojrzenie, nagle dźwięki ucichły, chłopak odwrócił się w moją stronę i rzucił mi latarkę.
- Idź zobacz, czy tam nic nie ma.
Skinąłem jedynie głową i ruszyłem w stronę drzwi, otworzyły się ze skrzypieniem, wszedłem powoli do środka. Wydawać się mogło, że nikogo tu nie ma, lecz nagle jeden skoczył mi na plecy i zaczął krzyczeć do ucha. Udało mi się go z siebie zrzucić i bez wahania strzeliłem mu w łeb. Odetchnąłem z ulgą, przyznam że w pierwszej chwili serce mi stanęło. Miałem szczęście że mnie nie ugryzł. Upewniłem się że nikogo więcej nie ma i wróciłem do reszty.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz